piątek, 24 kwietnia 2015

Zawieszam

Hej! Przybywam dziś ze złą nowiną, zawieszam wszystkie blogi, niestety mam teraz mało czasu aby je prowadzić. Wrócę do pisania rozdziałów we wrześniu, nie martwcie się to tylko cztery miesiące i znowu będę pisać, do zobaczenia we wrześniu!
Ps. Zwiastuny nadal tworzę i nie zawieszam swojej zwiastunowni, więc możecie u mnie składać zamówienia.

sobota, 6 grudnia 2014

Rozdział 7

~Z perspektywy Cher~
Wyszłam. Nie chciałam się z Nim po prostu kłócić, bo to się robi nudne. Poszłam do Violet. Ona zawsze pomaga mi się rozerwać. Po drodze weszłam do jakiegoś sklepu i kupiłam Whiskey, wódkę i piwa. Zapukałam do jej drzwi. Otworzyła mi po chwili.
-Hej. Błagam, pomóż mi się rozerwać Zayn mnie tak wkurwił-westchnęłam
-Oczywiście, że Ci pomogę. Wchodź-weszłam, a Ona zamknęła drzwi
-Widzę, że się już zaopatrzyłaś, ja mam wino i Jacka Danielsa-uśmiechnęła się, poszłyśmy do jej kuchni. Postawiłam wszystko na stole i usiadłam na krześle barowym. Violet wyszła i wróciła po krótkiej chwili z czerwonym winem i Jackiem. Usiadła na krześle obok mnie.
-Które bierzesz? Ale zdecyduj się na jedne, bo dziś walimy z gwinta-uśmiechnęła się
-Trudny wybór, a co ty bierzesz?
-Ja biorę wódkę-uśmiechnęła się
-W takim razie ja Jacka Danielsa-wzięła butelkę Jacka, a Violet wódki. Poszłyśmy do jej salonu na kanapę. Piłyśmy i rozmawiałyśmy o wszystkim. Byłyśmy schlane w trzy dupy. Z ledwością coś mówiłyśmy. Wypiłyśmy wszelki alkohol jaki miałyśmy. Z ledwością wstałam z kanapy.
-J...ja już i..idę, p...pa-ubrałam buty i wyszłam. Szłam ulicą od krawężnika do krawężnika. Droga była długa. Przy okazji parę razy leżałam na ziemi, ale jakoś doszłam do domu. Po 5 minutach męczenia się z zamkiem w końcu włożyłam klucz do niego i otworzyłam drzwi. Weszłam do środka i zamknęłam drzwi. Ściągając buty wywróciłam się z hukiem. Usłyszałam kroki zbliżające się w moją stronę. Poczułam mocny uścisk na przedramionach. Dźwignęłam wzrok i napotkałam wściekłe oczy Zayna. Przełknęłam głośno ślinę.
Postawił mnie na równe nogi. a potem przerzucił sobie przez ramię. Zaniósł mnie do mojej sypialni i położył na łóżku. Zasnęłam po pewnym czasie. Rano obudziłam się z  ogromnym bólem głowy. Wstałam z łóżka i zeszłam na dół. Byłam cała obolała. W kuchni przy stole siedział Zayn, miał na sobie czarny T-shirt, czarne obcisłe rurki i skórzaną kurtkę. Ilistrował mnie uważnym wzrokiem. Ręce miał położone na stole; splótł ze sobą palce oby dwóch dłoni. Nalałam sobie soku do szklanki, wzięłam jedną tabletkę aspiryny i usiadłam na przeciwko Niego. Wzięłam tabletkę do ust, połknęłam ją popijając sokiem. Patrzy się na mnie pustym wzrokiem i milczy do czasu.
-Gdzie wczoraj byłaś?-jego głos jest surowy i stanowczy
-U Violet-jestem wykończona, a On nie da za wygraną
-Jesteś najebana, sina i wyglądasz jak trup. Na pewno byłaś u Violet?-syknął przez zęby, zacisnął pięści i szczękę
-Na pewno, po prostu za dużo wypiłam-nie miałam siły się z nim kłócić, a już na pewno nie na kacu
-Uznajmy, ze Ci wierzę, a teraz idź połóż się spać, bo marnie wyglądasz-jego głos nadal był surowy
-Okay-poszłam do góry do swojej sypialni, położyłam się do łóżka, po krótkiej chwili odpłynęłam w objęcia Morfeusza.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                           3 Komentarze=NEXT 
Proszę o opinie w komentarzach. Przepraszam, że nie dodałam wcześniej, ale nie miałam czasu go napisać.  
Link do mojego drugiego ff: http://harrystyles-fanfiction-goout.blogspot.com/, założyłam też kolejne ff link do niego znajdziecie po prawe stronie nad ogłoszeniami, proszę wpadać i oceniać.
Do napisania :) Dziękuję za miłe komentarze pod ostatnim rozdziałem :)
Za jakiekolwiek błędy przepraszam. Do napisania :3

niedziela, 9 listopada 2014

Rozdział 6

Rano obudziłem się w moim pokoju. Była godzina 11, głowa mi cholernie napierdalała. Koło mnie leżała naga Kate, ja też byłem nagi. To się nieźle zabawiłem. Jakie ona ma ciało. Ubrałem bokserki, T-shirt, dresy i poszedłem na dół poszukać aspiryny.  W kuchni nikogo nie było. Zrobiłem sześć kubków z herbatą i przygotowałem sześć tabletek aspiryny dla Nas, a inni niech się sami martwią. Przynajmniej w tym roku nie wpierdolę całej paczki i nie będę mi robić płukania żołądka jak w zeszłym roku. Poszedłem do pokoju gościnnego, w którym spał sam Harry, widocznie jego lala się już zmyłam.
-Harry, stary koniu wstawaj przyniosłem Ci aspirynę i herbatę!
-Zamknij kurwa ryj i mi je podaj!-powiedział, a raczej krzyknął siadając na łóżku. Podałem mu ją i poszedłem do salonu. Na kanapie spał Liam, a na podłodze pod stołem Niall.
-Wstawać kurwa przyniosłem Wam aspirynę i herbatkę!!!-oboje wstali jak oparzeni, tylko Liam miał się o tyle lepiej, że nie pieprznął głową o stół tak jak Niall.
-Kurwa! Ty debilu!-krzyknął pocierając obolałe czoło
-Oj przepraszam Niallerku nie wiedziałem, że ty pod stołem spisz-powiedziałem z udawanym żalem w głosie, jestem cholernie wredny.
-Macie aspirynę i te herbaty, a ja spadam do Louisa i Cher, bo u nich w pokojach jeszcze nie byłem-położyłem im je na stoliku i ruszyłem w stronę pokoju Louisa. Spał sam, widocznie wczorajszej nocy nikogo nie zaliczył. Dla Niego będę łagodny i go obudzę bez krzyku.
-Stary wstawaj przyniosłem Ci aspirynę i herbatę-powiedziałem stawiając wymienione rzeczy na szafce nocnej
-Co? Dzięki brachu-powiedział lekko się przebudzając. Teraz ruszyłem w stronę pokoju Cher. Na reszcie ostatni pokój i już nie będę musiał chodzić z tą srebrną tacą bo wyglądam jak seksi pokojówka, ach ta moja skromność. Wszedłem do Jej pokoju i przeżyłem szok, ale postanowiłem się powstrzymać i zrobić Jej kazanie później. Moja siostrzyczka, Cher leży sobie w łóżku, chyba naga z Clarkiem, on też jest chyba nagi. Postawiłem im herbaty i aspiryny na szafce nocnej poszedłem do kuchni zrobić sobie herbatę i łyknąć aspirynę. Niech tylko nadejdzie popołudnie i znów Jej takie kazanie zrobię, że padnie. Zrobiłem na śniadanie naleśniki z; dżemem, nutellą, śmietaną, owocami, syropem klonowym. Znów ja robię śniadanie. Następnym razem zrobi ktoś inny, a ja się schleję w trzy dupy.Wycisnąłem też sok z pomarańczy i zrobiłem herbatę do dzbanka.
-Śniadanie! Kto się nie zjawi za 10 minut nie dostanie nic!-zasiadłem do stołu i zacząłem konsumować naleśniki z śmietaną oraz owocami, popijałem ja sokiem. Po minucie do kuchni jak poparzony wbiegł Niall.
-Jestem pierwszy! Woo hoo! O matko i córko jestem w niebie!-widocznie był uradowany faktem, że zrobiłem ich aż tyle.
-Siadaj i jedz puki gorące-usiadł i nałożył sobie na talerz po 2 naleśniki z każdego rodzaju, i nalał sobie do kubka herbaty. O ja pierdole jak on to wszystko zje? Po około 5 minutach do kuchni wszedł Harry, a zaraz po nim Louis i Liam, a już pod koniec wyznaczonego czasu Cher z Clarkiem, trzymali się za ręce. Kurwica mnie chwytała na ten widok, ale wolałem pozostawić wredne komentarze oraz kłótnie na potem. Kiedy każdy był już pełny i pękał w szwach, oczywiście poza Niallem bo On jest wiecznie głodny. Posprzątaliśmy wszyscy po śniadaniu. Nasi znajomi, którzy spali w łazience, przedpokojach, przejściach i na ziemi wszędzie gdzie się dało już się zmyli. Postanowiliśmy pooglądać filmy. Szkoda tylko, że Clark się uczepił i tez miał oglądać z nami. Przez cały czas tulił się z Cher i trzymał za ręce co mnie cholernie wkurwiało. Obejrzeliśmy horror, który nie zrobił na Nas żadnego wrażenia. Po obejrzeniu filmu Clark się zmył mówiąc, że musi coś załatwić i umówił się z moją siostrą na jutro, szkoda że nie wiem o której godzinie i gdzie. Kiedy Cher wraz ze mną odprowadziła Go do drzwi, czekałem tylko aż je zamknie i będę mógł powiedzieć co o tym myślę. Po 5 minutach miziania się z Nim, nareszcie wyszedł, a Cher zamknęła te cholerne drzwi.
-Nic nie mów-uprzedziła mnie, Ona po prostu wie co o tym myślę i jakie mam zdanie na ten temat, ale je lekceważy!
-Niech Ci będzie! Ale jak zajdziesz w ciążę to nie przychodź do mnie i nie pytaj się co masz zrobić!-wybuchnąłem
-Nie przyjdę!-wyszła z domu i walnęła drzwiami, może i lepiej, że wyszła i się nie kłócimy przynajmniej ja ochłonę i ona.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                           3 Komentarze=NEXT 
Proszę o opinie w komentarzach. Przepraszam, że nie dodałam wcześniej, ale nie miałam czasu go napisać.  
Link do mojego drugiego ff: http://harrystyles-fanfiction-goout.blogspot.com/, założyłam też kolejne ff link do niego znajdziecie po prawe stronie nad ogłoszeniami, proszę wpadać i oceniać.
Do napisania :) Dziękuję za miłe komentarze pod ostatnim rozdziałem :)
Za jakiekolwiek błędy przepraszam. Za aktualizowałam też kilka bohaterek :) 

wtorek, 4 listopada 2014

Rozdział 5

Ruszyliśmy w stronę Mojego pokoju, który był tuż obok. Kiedy do Niego weszliśmy zamknęłam go na klucz. 
-Słuchaj, oni nie powiedzieli podczas czego mam krzyczeć więc łap poduszkę i przeżyj najlepszą bitwę na poduszki w całym swoim życiu-powiedziałam i się uśmiechnęłam 
-Ok, ale z góry mówię że jestem mistrzem w tej zabawie-też się uśmiechnął
Wzięliśmy każdy po poduszce, żeby było fair i stanęliśmy na przeciwko siebie.
-A i jeszcze jedno, też możesz krzyczeć moje imię. Tylko się postaraj mięczaku
-Tylko nie mięczaku
-Gotowy, 3, 2, 1, 0-zaczęliśmy się nimi okładać z całych sił. Ja krzyczałam, On krzyczał. Upadaliśmy na ziemię, zrzucaliśmy rzeczy z półek i po prostu świetnie się bawiliśmy. Po jeszcze 10 minutach takich wygłupów wygrał Clark.
-Jednak wygrałeś, a teraz chodźmy do Nich. I nie musimy im mówić co tu robiliśmy, niech to zostanie naszą słodką tajemnicą-puściłam mu oczko, od kluczyłam drzwi i ruszyłam do pokoju obok poprawiając rozwalone włosy i dźwigając spodnie, które zaczęły mi spadać z bioder.
~Z perspektywy Zayn'a~
Boże dlaczego dałeś mi tak upartą i ładną siostrę? Gdyby nie była taka ładna nikt by jej nie dotknął i nie musiałbym się martwić. Czemu Oni siedzą tak długo w tym cholernym pokoju? I jeszcze tak głośno krzyczą! Po pewnym czasie do pokoju, w którym czekaliśmy na Nich żeby móc zacząć dalej grać weszła Cher. O kurwa! Poprawiała włosy i spodnie, które z ledwością jej się na biodrach trzymały! To może oznaczać tylko jedno! Kuzyn Alec'a puknął moją siostrę! I to głośno! Ludzie trzymajcie mnie, bo ja dzisiaj chyba kogoś zabiję! Po Cher do pokoju wszedł Clark, który też poprawiał włosy! Postanowiłem, że nie będę robił awantury przy naszych znajomych i rozprawię się z Nią po imprezie. 
Kiedy znów wszyscy siedzieliśmy na dywanie butelką zakręcił Clark, wypadło na Harry'ego. Ciekawe jakie zadanie dostanie Harry?
-Więc Harry, prawda czy wyzwanie?-wiadomo, że wyzwanie
-Nie chce mi się robić waszych jak zwykle chorych psychicznie zadań, więc prawda-co!? Tego bym się po Nim nie spodziewał. Widocznie nie ma dzisiaj humoru.
-Ok, więc pieprzyłeś się z kimś z tego pokoju?
-Tak-na pewno z Violet
-A z kim?-Clark
-Niestety to już drugie pytanie-powiedział z udawanym żalem w głosie Harry
Tym razem zakręcił Harry padło na Gabe. Potem kręciła Gabe padło na Louisa i tak graliśmy w najlepsze przez 2 godziny. Po skończonej grze poszliśmy na dół tańczy, pić i bawić się w najlepsze. Harry jak zwykle zniknął w pokoju gościnnym z jakąś laską, której za Chiny nie pamiętam. Liam leżały opity na kanapie, a Violet i Louis rysują mu markerem napis na czole; "Lubię w dupę" i pod nosem wąsy. Obudziłbym go, ale niestety nie będę rujnował jutrzejszego kabaretu. Niall jak zwykle coś wpierdala i gada z Rose, a Cher...No właśnie! Gdzie do kurwy nędzy ona zaś polazła!? Zacząłem jej szukać, znalazłem ją po 5 minut w toalecie. Siedziała koło muszli klozetowej i rzygała, ale na szczęście była sama. Przytrzymałem jej włosy, kiedy już wreszcie zwróciła wszystko co zjadła i wypiła to zaprowadziłem ją do Jej pokoju i położyłem spać, nie stawiałam żadnych oporów. Kiedy już miałem pewność, że z Nią wszystko okej poszedłem się dalej bawić w najlepsze.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                           3 Komentarze=NEXT 
Proszę o opinie w komentarzach. Przepraszam, że nie dodałam wcześniej, ale nie miałam czasu go napisać.  
Link do mojego drugiego ff: http://harrystyles-fanfiction-goout.blogspot.com/   , założyłam też kolejne ff link do niego znajdziecie po prawe stronie nad ogłoszeniami, proszę wpadać i oceniać.
Do napisania :) Dziękuję za miłe komentarze pod ostatnim rozdziałem :)
Za jakiekolwiek błędy przepraszam. ROZDZIAŁ KRÓTKI I ZA TO WAS CHOLERNIE PRZEPRASZAM :(

sobota, 25 października 2014

Rozdział 4

~Perspektywa Nialla~
Coś niespotykanego. Przyjeżdżam  do Malika, a tam wszyscy w zgodzie jedzą se paluszki. Tylko Liama jeszcze nie ma. Zaraz. Oni jedzą beze mnie? Lecę do Nich i nic im nie zostawię. Dup zajebałem im wszystkie nie wiem czy wiać czy im je oddać. Dobra oddam im je.
-Nie no macie je, ale jak tak można żreć beze mnie?
-No można-Cher
-Normalnie pełną parą idą te przygotowania-ja
-Król sarkazmu- powiedział Harry i wszyscy zaczęli się śmiać
W tym momencie przyjechał Liam, wysiadł z auta i otworzył bagażnik. 
-Malik masz tyle lodówek żeby się zmieścił prawie cały monopolowy?-Liam
-Nie. Ale specjalnie w garażu klimę ustawiłem żeby zimno było
-To chodźcie, bo sam tego nie będę nosił
-Spoko, spoko-Lou
-Ale co na sucho to będziemy nosić?-Harry 
-Ty kurwa bym zapomniał w garażu mam 2 skrzynki piwka dla Nas, zaraz je przyniosę-powiedział Zayn
-No to idź-ponaglał Go Harry
-Cher chcesz jedno piwko?-Zayn
-Chcę-odpowiedziała Cher 
-Ok-Malik. Jemu odbiło czy jak? Nigdy nie pozwalał Jej pić. What the fuck? Nosiliśmy skrzynki pijąc piwko w przerwach.
Mądry Malik zostawił tylko 2 skrzynki żebyśmy nie mieli jutro kaca. Ja bym na to nie wpadł, a Liam rzeczywiście prawie cały monopolowy przywiózł. Przygotowywaliśmy tą imprezę jeszcze godzinę. Kiedy skończyliśmy, każdy zrobił sobie coś mocnego do picia. Wszyscy wzięli drinki poza Harrym, który wolał się jeszcze jednego piwa napić. Już widzę jutrzejszego kaca. Po jakiś 15 minutach zaczęli się zbierać Nasi znajomi, a było ich dużo. Witaliśmy się z każdy. Kiedy przyszli już chyba wszyscy, każdy ocierał się o każdego, wszyscy chlali wódę, a z głośników dudniła głośna muzyka. Byłem pewny, że kogoś brakuje. Po chwili dostałem SMS-a. 
Od:Alec
Hej brachu. Otworzysz nam?
Szybko odpisałem.
Do:Alec
Już idę. Jacy my? 
Po chwili odpowiedział.
Od:Alec
Ja i mój kuzyn :) 
Do:Alec
Spoko, już otwieram.
Ruszyłem w stronę drzwi, kiedy koło nich stałem od kluczyłem je i wpuściłem Alec'a i Jego kuzyna. Zamknąłem je lecz tym razem nie na klucz. Ruszyliśmy do salonu. W salonie goście tańczyli, pili i pieprzyli się przez ciuchy. Jaki piękny widok. 
-Hej Niall!-krzyknąłem do kuzyna Alec'a żeby mnie usłyszał
-Cześć, Clark jestem!-też musiał krzyknąć 
-U góry grają w butelkę może chcecie też zagrać!?-zapytałem
-Oczywiście, tylko wypijemy coś mocniejszego-Alec
Wzięliśmy sobie po drinku i ruszyliśmy na górę. Weszliśmy do pokoju gościnnego, bo to w nim zawsze gramy w butelkę. W butelkę grał: Harry, Zayn, Louis, Liam i parę naszych znajomych, a z dziewczyn grała Cher i parę naszych znajomych, czyli będzie grał cały nasz gang. Usiedliśmy z Alec'em i Clark'iem w naszym "kółku". 
~Z perspektywy Cher~
Już chcieliśmy zacząć grać w butelkę kiedy dołączyli do Nas jeszcze Niall, Alec i jakiś przystojniak, którego wcześniej nie znałam. Usiedli między mną, a Zayn'em, Te ciacho usiadło koło mnie. Nachyliłam się mu do ucha.
-Jak masz na imię przystojniaku?-zapytałam go
-Clark, a jak tobie na imię piękna?-miał taki donośny głos, oczywiście wszystko mówiliśmy szeptem, ale nawet kiedy szeptał było słychać, że ma go donośny.
-Cher, jestem niestety siostrą Malika-wymruczałam mu do ucha
-A ja jestem kuzynem Alec'a, niestety-zaśmiał się na co wszystkie oczy w pokoju zwrócił się na Nas
-Ale gdyby nie On nie poznalibyśmy się, no to gramy?-zapytałam się go słodko
-Oczywiście księżniczko-odpowiedział
Zaczęliśmy grać zakręcił Niall wypadło na Alec'a.
-Prawda czy wyzwanie?
-Wyzwanie-Alec, odważny ja bym na Jego miejscu tego nie robiła
-Więc zejdź na dół i przebiegnij się po pokoju...
-To jest łatwe-on jeszcze nie skończył, jeszcze się doigrasz, że nie wybrałeś prawdy
-Ale ja jeszcze nie skończyłem, więc zejdź na dół i przebiegnij się po pokoju nago i wróć tu-dokończył Niall. Wiedziałam, że wybierze coś okrutnego. Kiedy Alec wykonał swoje zadanie zakręcił butelką, wypadło na Clark'a. 
-Więc Clark prawda czy wyzwanie?-nie bądź głupi weź prawdę
-Wyzwanie
-Więc idź do pokoju obok z Cher i spraw, że będzie krzyczeć Twoje imię-odruchowo popatrzyłam się na Zayn'a, który zacisnął pięści. Zadanie to zadanie, nie powiedzieli podczas czego mam krzyczeć Jego imię.
-Co ty na to Cher?-zapytał Clark
-Chodźmy-uśmiechnęłam się i wstałam, a On za mną.
-Powodzenia stary-powiedział Niall, jeszcze przed wyjściem z pokoju popatrzyłam się na Zayna, który zabijał spojrzeniem Niall'a. Ten widok był boski. Ruszyliśmy w stronę Mojego pokoju, który był tuż obok. 

-------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                             3 Komentarze=NEXT 
Proszę o opinie w komentarzach. Przepraszam, że nie dodałam wcześniej, ale nie miałam czasu do napisać.  
Do napisania :) Dziękuję za miłe komentarze pod ostatnim rozdziałem :)
Za jakiekolwiek błędy przepraszam. Jeszcze dziś dodam Clark'a i Alec'a do bohaterów :)  

sobota, 4 października 2014

Rozdział 3 część ///

Cały rozdział trzeci pisze moja przyjaciółka. 

-Cher o co Ci właściwie chodzi?-ja
-W sensie?
- Najpierw śpisz z Harrym, potem rypiesz się z Lou. Do czego Ty dążysz? Chcesz rozbić gang?
-Nie. Chcę żebyś się uspokoił, jak będę chciała żebyś kogoś zabił to Ci powiem-mówi do mnie powoli i wyraźnie, chce żebym zapamiętał słowo. Harry stoi krok za Lou chyba nie chce się wtrącać . Cher objęła Louisa, a On Ją. Spojrzała mu głęboko w oczy.
-To chyba była jednorazowa zabawa. Lepiej będzie jak zostaniemy przyjaciółmi.
-Może racja-odpowiedział Tomlinson i puścił Jej biodra. Cher pocałował go w policzek i się odsunęła. Ulżyło mi.
~Perspektywa Cher~
Lou to fajny facet, ale nie w moim stylu. Chciałam się trochę pobawić, ale Zayn posunął się za daleko. Mogłabym Go ogarnąć, bo nie będę mu ulegać. Tym razem nie było warto. Poza tym nie chciałam złamać serca Louisowi, bo go lubię , a On chyba wziął to na poważnie. Już tak mam jak kogoś polubię to nie pozwolę Go zranić.
~Perspektywa Harry'ego~
Masakra. Zayn chciał zabić Louisa. Cher w ogóle Go nie wzięła na poważnie. Widać było, że coś w Nim pękło.
-Może skończymy tą nieudaną imprezę? Co?-ja
-Ok-powiedziała reszta równocześnie, na co się roześmialiśmy
~Perspektywa Louisa~
Ale masakra. Na początku nic do Niej nie czułem. Potem nagle wyskoczyła z tą imprezą i zaczęła mnie bajerować, aż doszło do Tego, że się zabujałem. Wziąłem to na poważnie. Z  Jej strony tez tak to wyglądało, ale może Miała rację.
*Piątek rano*
O kurwa, ale mnie łeb napierdala. Jutro melanż. Jadę do Zayna, bo to u Niego ma być.
~Perspektywa Nialla~
Coś niespotykanego. Przyjeżdżam  do Malika, a tam wszyscy w zgodzie jedzą se paluszki. Tylko Liama jeszcze nie ma. Zaraz. Oni jedzą beze mnie? Lecę do Nich i nic im nie zostawię. Dup zajebałem im wszystkie nie wiem czy wiać czy im je oddać.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                             3 Komentarze=NEXT 
Proszę o opinie w komentarzach. Czwarty rozdział ja napiszę :) Przepraszam, że nie dodałam wcześniej, ale nie miałam czasu. 
Cały rozdział trzeci piszę moja przyjaciółka. 
Do napisania :)

niedziela, 28 września 2014

Rozdział 3 część //

Cały rozdział trzeci pisze moja przyjaciółka.

*15 minut później* 
~Perspektywa Zayna~ 
Wchodzimy do tego klubu. Całkiem spoko jest. Idę z Harrym do baru, siadamy, kupujemy po piwku i pijemy je gadając o tych dwóch laskach, któreś my zerżnęli. Wszystko było super do czasu, gdy zobaczyłem zdyszaną Cher wychodzącą z kibla i Louisa wychodzącego za nią i poprawiającego włosy, on był jeszcze bardziej zdyszany niż ona. Tylko głupi by się nie domyślił co oni tam robili. No zajebię gnoja, no zajebię.
W sekundzie wpadłem w jakiś amok; szumiało mi w głowie i miałem tylko jedną myśl-stłuc Louisa tak żeby nie umiał wstać. Szedłem w stronę Louisa i odpychałem każdego kto stał mi na drodze. Szarpnąłem Tomlinsona i przyłożyłem mu tak, że się przewrócił. Chciałem się nad nim schylić i go okładać, aż zdechnie skurwysyn, ale wtedy Cher taki mi przyłożyła z liścia, że zrobiłem dwa albo trzy kroki w tył. Otrząsnąłem się trochę. Co ja właściwie robię? Przecież  to mój przyjaciel. Ale przeleciał Cher. Może gdybym tu nie przyszedł to bym się nie dowiedział? Spojrzałem na Louiego, Harry pomagał mu wstać, a z nosa płynął mu potok krwi. Cher patrzała się na mnie morderczym wzrokiem. Co mam zrobić? Przeprosić? Zabić? Przeprosić i zabić? Zabić i przeprosić? Sam nie wiem. Cher podchodzi do Niego, odgarnia mu włosy z twarzy, całuje go namiętnie i patrzy w jego oczy. Złość się we mnie wzbiera i myśli się kłócą. To mój przyjaciel, ale zerżnął moją siostrę, ale ona tego chciała. Może odpuścić? Może nie? 
-Cher o co Ci właściwie chodzi?-ja
-W sensie?
- Najpierw śpisz z Harrym, potem rypiesz się z Lou. Do czego Ty dążysz? Chcesz rozbić gang? 
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                             2 Komentarze=NEXT 
Proszę o opinie w komentarzach. Jednak rozdział trzeci będzie miał 3 części. 
Cały rozdział trzeci piszę moja przyjaciółka. 
Do napisania :)