sobota, 25 października 2014

Rozdział 4

~Perspektywa Nialla~
Coś niespotykanego. Przyjeżdżam  do Malika, a tam wszyscy w zgodzie jedzą se paluszki. Tylko Liama jeszcze nie ma. Zaraz. Oni jedzą beze mnie? Lecę do Nich i nic im nie zostawię. Dup zajebałem im wszystkie nie wiem czy wiać czy im je oddać. Dobra oddam im je.
-Nie no macie je, ale jak tak można żreć beze mnie?
-No można-Cher
-Normalnie pełną parą idą te przygotowania-ja
-Król sarkazmu- powiedział Harry i wszyscy zaczęli się śmiać
W tym momencie przyjechał Liam, wysiadł z auta i otworzył bagażnik. 
-Malik masz tyle lodówek żeby się zmieścił prawie cały monopolowy?-Liam
-Nie. Ale specjalnie w garażu klimę ustawiłem żeby zimno było
-To chodźcie, bo sam tego nie będę nosił
-Spoko, spoko-Lou
-Ale co na sucho to będziemy nosić?-Harry 
-Ty kurwa bym zapomniał w garażu mam 2 skrzynki piwka dla Nas, zaraz je przyniosę-powiedział Zayn
-No to idź-ponaglał Go Harry
-Cher chcesz jedno piwko?-Zayn
-Chcę-odpowiedziała Cher 
-Ok-Malik. Jemu odbiło czy jak? Nigdy nie pozwalał Jej pić. What the fuck? Nosiliśmy skrzynki pijąc piwko w przerwach.
Mądry Malik zostawił tylko 2 skrzynki żebyśmy nie mieli jutro kaca. Ja bym na to nie wpadł, a Liam rzeczywiście prawie cały monopolowy przywiózł. Przygotowywaliśmy tą imprezę jeszcze godzinę. Kiedy skończyliśmy, każdy zrobił sobie coś mocnego do picia. Wszyscy wzięli drinki poza Harrym, który wolał się jeszcze jednego piwa napić. Już widzę jutrzejszego kaca. Po jakiś 15 minutach zaczęli się zbierać Nasi znajomi, a było ich dużo. Witaliśmy się z każdy. Kiedy przyszli już chyba wszyscy, każdy ocierał się o każdego, wszyscy chlali wódę, a z głośników dudniła głośna muzyka. Byłem pewny, że kogoś brakuje. Po chwili dostałem SMS-a. 
Od:Alec
Hej brachu. Otworzysz nam?
Szybko odpisałem.
Do:Alec
Już idę. Jacy my? 
Po chwili odpowiedział.
Od:Alec
Ja i mój kuzyn :) 
Do:Alec
Spoko, już otwieram.
Ruszyłem w stronę drzwi, kiedy koło nich stałem od kluczyłem je i wpuściłem Alec'a i Jego kuzyna. Zamknąłem je lecz tym razem nie na klucz. Ruszyliśmy do salonu. W salonie goście tańczyli, pili i pieprzyli się przez ciuchy. Jaki piękny widok. 
-Hej Niall!-krzyknąłem do kuzyna Alec'a żeby mnie usłyszał
-Cześć, Clark jestem!-też musiał krzyknąć 
-U góry grają w butelkę może chcecie też zagrać!?-zapytałem
-Oczywiście, tylko wypijemy coś mocniejszego-Alec
Wzięliśmy sobie po drinku i ruszyliśmy na górę. Weszliśmy do pokoju gościnnego, bo to w nim zawsze gramy w butelkę. W butelkę grał: Harry, Zayn, Louis, Liam i parę naszych znajomych, a z dziewczyn grała Cher i parę naszych znajomych, czyli będzie grał cały nasz gang. Usiedliśmy z Alec'em i Clark'iem w naszym "kółku". 
~Z perspektywy Cher~
Już chcieliśmy zacząć grać w butelkę kiedy dołączyli do Nas jeszcze Niall, Alec i jakiś przystojniak, którego wcześniej nie znałam. Usiedli między mną, a Zayn'em, Te ciacho usiadło koło mnie. Nachyliłam się mu do ucha.
-Jak masz na imię przystojniaku?-zapytałam go
-Clark, a jak tobie na imię piękna?-miał taki donośny głos, oczywiście wszystko mówiliśmy szeptem, ale nawet kiedy szeptał było słychać, że ma go donośny.
-Cher, jestem niestety siostrą Malika-wymruczałam mu do ucha
-A ja jestem kuzynem Alec'a, niestety-zaśmiał się na co wszystkie oczy w pokoju zwrócił się na Nas
-Ale gdyby nie On nie poznalibyśmy się, no to gramy?-zapytałam się go słodko
-Oczywiście księżniczko-odpowiedział
Zaczęliśmy grać zakręcił Niall wypadło na Alec'a.
-Prawda czy wyzwanie?
-Wyzwanie-Alec, odważny ja bym na Jego miejscu tego nie robiła
-Więc zejdź na dół i przebiegnij się po pokoju...
-To jest łatwe-on jeszcze nie skończył, jeszcze się doigrasz, że nie wybrałeś prawdy
-Ale ja jeszcze nie skończyłem, więc zejdź na dół i przebiegnij się po pokoju nago i wróć tu-dokończył Niall. Wiedziałam, że wybierze coś okrutnego. Kiedy Alec wykonał swoje zadanie zakręcił butelką, wypadło na Clark'a. 
-Więc Clark prawda czy wyzwanie?-nie bądź głupi weź prawdę
-Wyzwanie
-Więc idź do pokoju obok z Cher i spraw, że będzie krzyczeć Twoje imię-odruchowo popatrzyłam się na Zayn'a, który zacisnął pięści. Zadanie to zadanie, nie powiedzieli podczas czego mam krzyczeć Jego imię.
-Co ty na to Cher?-zapytał Clark
-Chodźmy-uśmiechnęłam się i wstałam, a On za mną.
-Powodzenia stary-powiedział Niall, jeszcze przed wyjściem z pokoju popatrzyłam się na Zayna, który zabijał spojrzeniem Niall'a. Ten widok był boski. Ruszyliśmy w stronę Mojego pokoju, który był tuż obok. 

-------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                             3 Komentarze=NEXT 
Proszę o opinie w komentarzach. Przepraszam, że nie dodałam wcześniej, ale nie miałam czasu do napisać.  
Do napisania :) Dziękuję za miłe komentarze pod ostatnim rozdziałem :)
Za jakiekolwiek błędy przepraszam. Jeszcze dziś dodam Clark'a i Alec'a do bohaterów :)  

sobota, 4 października 2014

Rozdział 3 część ///

Cały rozdział trzeci pisze moja przyjaciółka. 

-Cher o co Ci właściwie chodzi?-ja
-W sensie?
- Najpierw śpisz z Harrym, potem rypiesz się z Lou. Do czego Ty dążysz? Chcesz rozbić gang?
-Nie. Chcę żebyś się uspokoił, jak będę chciała żebyś kogoś zabił to Ci powiem-mówi do mnie powoli i wyraźnie, chce żebym zapamiętał słowo. Harry stoi krok za Lou chyba nie chce się wtrącać . Cher objęła Louisa, a On Ją. Spojrzała mu głęboko w oczy.
-To chyba była jednorazowa zabawa. Lepiej będzie jak zostaniemy przyjaciółmi.
-Może racja-odpowiedział Tomlinson i puścił Jej biodra. Cher pocałował go w policzek i się odsunęła. Ulżyło mi.
~Perspektywa Cher~
Lou to fajny facet, ale nie w moim stylu. Chciałam się trochę pobawić, ale Zayn posunął się za daleko. Mogłabym Go ogarnąć, bo nie będę mu ulegać. Tym razem nie było warto. Poza tym nie chciałam złamać serca Louisowi, bo go lubię , a On chyba wziął to na poważnie. Już tak mam jak kogoś polubię to nie pozwolę Go zranić.
~Perspektywa Harry'ego~
Masakra. Zayn chciał zabić Louisa. Cher w ogóle Go nie wzięła na poważnie. Widać było, że coś w Nim pękło.
-Może skończymy tą nieudaną imprezę? Co?-ja
-Ok-powiedziała reszta równocześnie, na co się roześmialiśmy
~Perspektywa Louisa~
Ale masakra. Na początku nic do Niej nie czułem. Potem nagle wyskoczyła z tą imprezą i zaczęła mnie bajerować, aż doszło do Tego, że się zabujałem. Wziąłem to na poważnie. Z  Jej strony tez tak to wyglądało, ale może Miała rację.
*Piątek rano*
O kurwa, ale mnie łeb napierdala. Jutro melanż. Jadę do Zayna, bo to u Niego ma być.
~Perspektywa Nialla~
Coś niespotykanego. Przyjeżdżam  do Malika, a tam wszyscy w zgodzie jedzą se paluszki. Tylko Liama jeszcze nie ma. Zaraz. Oni jedzą beze mnie? Lecę do Nich i nic im nie zostawię. Dup zajebałem im wszystkie nie wiem czy wiać czy im je oddać.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                             3 Komentarze=NEXT 
Proszę o opinie w komentarzach. Czwarty rozdział ja napiszę :) Przepraszam, że nie dodałam wcześniej, ale nie miałam czasu. 
Cały rozdział trzeci piszę moja przyjaciółka. 
Do napisania :)