wtorek, 4 listopada 2014

Rozdział 5

Ruszyliśmy w stronę Mojego pokoju, który był tuż obok. Kiedy do Niego weszliśmy zamknęłam go na klucz. 
-Słuchaj, oni nie powiedzieli podczas czego mam krzyczeć więc łap poduszkę i przeżyj najlepszą bitwę na poduszki w całym swoim życiu-powiedziałam i się uśmiechnęłam 
-Ok, ale z góry mówię że jestem mistrzem w tej zabawie-też się uśmiechnął
Wzięliśmy każdy po poduszce, żeby było fair i stanęliśmy na przeciwko siebie.
-A i jeszcze jedno, też możesz krzyczeć moje imię. Tylko się postaraj mięczaku
-Tylko nie mięczaku
-Gotowy, 3, 2, 1, 0-zaczęliśmy się nimi okładać z całych sił. Ja krzyczałam, On krzyczał. Upadaliśmy na ziemię, zrzucaliśmy rzeczy z półek i po prostu świetnie się bawiliśmy. Po jeszcze 10 minutach takich wygłupów wygrał Clark.
-Jednak wygrałeś, a teraz chodźmy do Nich. I nie musimy im mówić co tu robiliśmy, niech to zostanie naszą słodką tajemnicą-puściłam mu oczko, od kluczyłam drzwi i ruszyłam do pokoju obok poprawiając rozwalone włosy i dźwigając spodnie, które zaczęły mi spadać z bioder.
~Z perspektywy Zayn'a~
Boże dlaczego dałeś mi tak upartą i ładną siostrę? Gdyby nie była taka ładna nikt by jej nie dotknął i nie musiałbym się martwić. Czemu Oni siedzą tak długo w tym cholernym pokoju? I jeszcze tak głośno krzyczą! Po pewnym czasie do pokoju, w którym czekaliśmy na Nich żeby móc zacząć dalej grać weszła Cher. O kurwa! Poprawiała włosy i spodnie, które z ledwością jej się na biodrach trzymały! To może oznaczać tylko jedno! Kuzyn Alec'a puknął moją siostrę! I to głośno! Ludzie trzymajcie mnie, bo ja dzisiaj chyba kogoś zabiję! Po Cher do pokoju wszedł Clark, który też poprawiał włosy! Postanowiłem, że nie będę robił awantury przy naszych znajomych i rozprawię się z Nią po imprezie. 
Kiedy znów wszyscy siedzieliśmy na dywanie butelką zakręcił Clark, wypadło na Harry'ego. Ciekawe jakie zadanie dostanie Harry?
-Więc Harry, prawda czy wyzwanie?-wiadomo, że wyzwanie
-Nie chce mi się robić waszych jak zwykle chorych psychicznie zadań, więc prawda-co!? Tego bym się po Nim nie spodziewał. Widocznie nie ma dzisiaj humoru.
-Ok, więc pieprzyłeś się z kimś z tego pokoju?
-Tak-na pewno z Violet
-A z kim?-Clark
-Niestety to już drugie pytanie-powiedział z udawanym żalem w głosie Harry
Tym razem zakręcił Harry padło na Gabe. Potem kręciła Gabe padło na Louisa i tak graliśmy w najlepsze przez 2 godziny. Po skończonej grze poszliśmy na dół tańczy, pić i bawić się w najlepsze. Harry jak zwykle zniknął w pokoju gościnnym z jakąś laską, której za Chiny nie pamiętam. Liam leżały opity na kanapie, a Violet i Louis rysują mu markerem napis na czole; "Lubię w dupę" i pod nosem wąsy. Obudziłbym go, ale niestety nie będę rujnował jutrzejszego kabaretu. Niall jak zwykle coś wpierdala i gada z Rose, a Cher...No właśnie! Gdzie do kurwy nędzy ona zaś polazła!? Zacząłem jej szukać, znalazłem ją po 5 minut w toalecie. Siedziała koło muszli klozetowej i rzygała, ale na szczęście była sama. Przytrzymałem jej włosy, kiedy już wreszcie zwróciła wszystko co zjadła i wypiła to zaprowadziłem ją do Jej pokoju i położyłem spać, nie stawiałam żadnych oporów. Kiedy już miałem pewność, że z Nią wszystko okej poszedłem się dalej bawić w najlepsze.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                           3 Komentarze=NEXT 
Proszę o opinie w komentarzach. Przepraszam, że nie dodałam wcześniej, ale nie miałam czasu go napisać.  
Link do mojego drugiego ff: http://harrystyles-fanfiction-goout.blogspot.com/   , założyłam też kolejne ff link do niego znajdziecie po prawe stronie nad ogłoszeniami, proszę wpadać i oceniać.
Do napisania :) Dziękuję za miłe komentarze pod ostatnim rozdziałem :)
Za jakiekolwiek błędy przepraszam. ROZDZIAŁ KRÓTKI I ZA TO WAS CHOLERNIE PRZEPRASZAM :(

2 komentarze:

  1. Jest świetny *.* masz talent :* Pozdrawiam i zyczę weny. Zapraszam do mnie na nn http://sagazmierzchnajlepszajest.blogspot.com/2014/11/rozdzia-96-w-kazdym-samolocie-w-ktorym.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział! Serio, masz Talent!
    Pozdrawiam i weny życzę <33

    Jane Volturi-Clearwater

    OdpowiedzUsuń